Droga ku jasnej świadomości.

 

Częśc 04 - «Rozróżniająca świadomość»

 

«Koń bez kopyt – to nie koń»

W.Kresse

 

 

«Kiedy widzę, że naukowcy nie mają ani zdolności rzeczywistego rozróżniania rzeczy realnych od nierealnych, ani obojętności, to czuję, że są oni podobni do słomy; albo do sępów, które fruwają wysoko w niebie, jednak ich umysły są przykute do padliny, leżącej na ziemi.»

 

Ramakriszna

 

 

Spis treści rozdziału:

04-01) Ogólna charakterystyka rozróżniającej świadomości.

04-02) Praktyka zapominania. Praktyka wywoływania oświeconych obrazów.

04-03) Pozbywanie się dialogu wewnętrznego.

 

04-01) Kiedy jestem w stanie odróżnić książkę od stołu, granatowe od żółtego, to właśnie oznacza, że przejawia się zdolność rozróżniania - «rozróżniająca świadomość» («»). Myśli, pragnienia, emocje, odczucia i RŚ stanowią liczny zbiór postrzegań, który określam terminem «osobowość».RŚ może być mechaniczna i oświecona. Mechaniczna RŚmRŚ») powstaje z nawyku, przejętego mechanicznie, oraz podczas nieobecności OśP. Na przykład, patrząc na drzewo mówimy, że liście, gałęzie i pień – to jego części, to znaczy rozróżniamy niektóre zbiory postrzegań jako osobne grupy, związane między sobą w jedną całość - «drzewo». Samochód stojący obok drzewa nie rozróżniamy jako jego część, ponieważ kiedy patrzymy na dowolne drzewo, to prawie zawsze widzimy liście i gałęzie, ale bardzo rzadko widzimy samochód. Takie rozróżnienie nie jest mRŚ, ponieważ opiera się na obserwacji, na doświadczeniu. Jednak nikomu nie przyjdzie do głowy uważać poczucie piękna za część drzewa, chociaż za każdym razem, kiedy patrzę na dowolne drzewo, odczuwam przypływ poczucia piękna (oczywiście, jeżeli w tym samym czasie przeżywam OśP), przy czym każdy przejaw piękna posiada swój niepowtarzalny odcień, tak samo jak niepowtarzalne są wszystkie liście i gałęzie. Przyczyna tego, że nie rozróżniamy tak ogromnej ilości odcieni poczucia piękna polega na tym, że doświadczamy je bardzo rzadko, i dlatego nie posiadamy wyrobionego nawyku rozróżniania odcieni, dane odcienie po prostu się nie przejawiają. Przyczyna tego, że nawet człowiek, doświadczający wielu odcieni piękna wciąż nie uważa postrzeganie piękna za część drzewa, jest przykładem mRŚ – zbytnio się przyzwyczailiśmy uważać poczucie piękna za «swoją część».

W procesie usuwania NE, koncepcji, mechanicznych pragnień, «złego samopoczucia» (to znaczy negatywnych odczuć), oraz w procesie doświadczania OśP, mRŚ ustępuje miejsca oRŚ, która zaczyna się w ten sposób rozwijać, i przy tym:

a) nieuzasadnione rozróżnienia podlegają powtórnej selekcji i są usuwane.

Na przykład, rozróżnienie piersi na «przyzwoicie wyglądającą», jeżeli sutki są zasłonięte, i na «nieprzyzwoicie wyglądającą», jeżeli sutki są odsłonięte, znika w rezultacie pojawienia się jasności w tym, że jest to nieuzasadnione rozróżnienie oraz w rezultacie pojawienia się radosnego pragnienia usunąć dane rozróżnienie.

b) uzasadnione poprzez doświadczenie rozróżnienia chociaż i zostają, jednak nie dominują na tyle, żeby całkowicie pokrzyżować drogę alternatywnemu rozróżnieniu.

Na przykład, mogę «widzieć drzewo» jako zbiór gałęzi i liści, a mogę według własnego życzenia zacząć «widzieć je» dodatkowo jako zbiór cieni i prześwitów, przez które widać niebo.

c) pojawia się rozróżnienie coraz to większej ilości odcieni OśP

d) pojawia się rozróżnienie nowych OśP

e) pojawia się rozróżnienie nowych trwałych, powiązanych zbiorów postrzegań, które można nazwać «nowe światy». Wśród nich – świat świadomych marzeń nocnych, świat pozacielesnych postrzegań i wiele innych. Jak tylko pojawia się rozróżnienie nowego świata, pojawia się stan, który można nazwać «stałem się tym a tym». Możliwe jest jednoczesne rozróżnienie różnych światów, to znaczy w tym samym momencie można być zarówno osobowością (tj. w tym momencie ma miejsce rozróżnienie 5 grup postrzegań (skandch), opisujących osobowość), jak i innym stworzeniem w innym świecie (tj. w tym momencie ma miejsce rozróżnienie innych grup postrzegań).

Efektywną praktyką osłabienia mRŚ oraz rozwoju oRŚ jest praktyka cyklicznego postrzegania rozróżnieniaCP rozróżnienia»). Na przykład, kręcisz się dookoła własnej osi w ciemnym pokoju i w rezultacie nie wiesz jak jesteś zorientowany w pokoju – czy przed Tobą znajduje się okno czy ściana. Najpierw wzbudzasz w sobie pewność, że naprzeciwko Ciebie jest okno, następnie zmieniasz na pewność w tym, że naprzeciwko Ciebie znajduje się ściana. I tak wiele razy. Albo Twój partner nachyla się nad ziemią i udaje, że coś podnosi i zaciska w pięści – najpierw tworzysz pewność, że w ściśniętej pięści coś jest, a potem – odwrotnie. Zadanie polega na tym, żeby stworzyć jak można najsilniejszą pewność. «Pewność» - to właśnie jest pewne odnotowanie RŚ, to znaczy kiedy RŚ jest trwale odnotowana, pojawia się stan, który nazywamy «pewnością».

Typowy przykład mRŚ – to podział na «podmiot postrzegania», «obiekt postrzegania» oraz «proces postrzegania». Zastosowanie takiego podziału jest efektywne dla realizacji naszej codziennej działalności, jednak przy tym warto (z punktu widzenia osiągnięcia OśP, jasności, rozwoju oRŚ) zdawać sobie sprawę z tego, że jest to jedynie jeden ze sposobów rozróżnienia między tym, że istnieje jedynie postrzeganie, które nazywa się «widzę górę», oraz że nie istnieje postrzeganie «góra», «ja», «widzę». Tak więc dla rozwoju oRŚ efektywna okazuje się praktyka zamiany pewności w tym, że istnieje «ja», «widzieć», «góra» na pewność tego, że istnieje tylko jedno postrzeganie, które nazywamy «ja widzę górę».

Jeszcze jedna efektywna praktyka – to praktyka «nie-rzeki, nie-góry». Spacerując wzdłuż ulicy zamiast słowa «drzewo» mówisz «nie-drzewo», zamiast «pies» mówisz «nie-pies», i nic poza tym – jedynie zamiana słów z przyrostkiem «nie», to znaczy nie męczysz się, próbując poczuć coś niezwykłego. Wtedy przy takiej praktyce nie następuje zmęczenie i pojawiają się nowe stopnie wolności oRŚ, nowe OśP.

Analogiczna praktyka – to praktyka równoległego odnotowywania rzeczy oczywistych. Patrząc na górę, mówisz «góra – to wiele kamieni». Nie ma wątpliwości, że tak jest, o czym można z łatwością się przekonać. Przypominając sobie twarz człowieka, do którego odczuwasz wyraźną troskę, poczucie piękna, oddanie, mówisz: «jego twarz – to kawał mięsa», co też jest absolutną prawdą. W przypadku z człowiekiem masz pewność tego, że on – to nie tylko kawał mięsa, a w przypadku z górą takiej pewności nie masz w związku z działaniem mRŚ. Taka praktyka otwiera drogę do rozróżniania nowych postrzegań, od których się osłanialiśmy przy pomocy mRŚ, i które teraz rozróżniają się podczas obecności innych postrzegań, odnoszących się do zbioru «góra».

Jeszcze jedna efektywna praktyka – to stopniowe pozbywanie się mechanicznego wewnętrznego dialoguWD»). Dokonanie tego jest tym trudniejsze, im częściej występują NE, im rzadziej i słabiej przejawiają się OśP.

Obawy przed tym, że uwolniona od stereotypowych odnotowywań RŚ doprowadzi do Twojej całkowitej dezorientacji są tak samo nieuzasadnione, jak i obawy przed tym, że bez NE staniesz się obojętny – wszystko jest wręcz odwrotnie.

Rozwój oRŚ (to znaczy, uwolnienie RŚ od stereotypowych odnotowywań) rezonuje ze wszystkimi OśP, co daje nam dodatkowe podstawy do tego, aby nazwać taką RŚ oświeconą.

Radosne pragnienie rozróżniać postrzegania i dokładnie je odnotowywać (bez domysłów, dorysowań czy wypychania) nazywam szczerością. NE, koncepcje oraz mechaniczne pragnienia nie idą w parze ze szczerością.

Spośród właściwości, charakterystycznych dla oRŚ, wyróżnię następujące: pojawia się pewność czegoś w warunkach, kiedy nie ma podstaw dla zwykłego rozróżnienia, i kierując się tą pewnością osiągasz bardzo pożądane rezultaty. Na przykład, można zechcieć dowiedzieć się, co w danej chwili czuje ta albo inna osoba, i odczuć pewność (szczególnej jakości, mocno różniącą się od koncepcyjnej, mechanicznej pewności) tego, co on czuje. Można następnie zapytać daną osobę o jego postrzegania w tamtym momencie, i porównać jego odpowiedź ze swoim przypuszczeniem (oczywiście, osoba nie zajmująca się praktyką nie będzie w stanie szczerze opisać Tobie swoje postrzegania, z pewnością zechce ona dorysować albo wypchnąć postrzegania ze swojego miejsca, albo nawet nie zechce je odnotować – zazwyczaj ludzie zawsze siebie oszukują). Można postawić przed sobą pytanie – jak mądrze postąpić, aby osiągnąć maksymalnie pożądany rezultat, oraz poczuć pewność zasadności określonego sposobu działania i go sprawdzić. Można, jedynie słysząc z czyichś ust wzmiankę o nieznajomym Tobie człowieku, odczuć pewność odnośnie jego postrzegań i tak dalej. Daną właściwość oRŚ poddaje się treningowi, ustawieniu, oczyszczeniu od zniekształceń, spowodowanych przyćmieniami. Jedynie całkowite uwolnienie się od NE pozwala na rozwój tej właściwości oRŚ.

Każdy człowiek ma możliwość doświadczyć krótkiej wolności od mRŚ. Podczas momentu między snem a aktywnością istnieje krótka chwila, którą nazwę «połączeniem». Kiedy zasypiasz, to rozróżniasz zewnętrzne hałasy – szumi ocean za oknem, leje się woda w łazience, za ścianą ktoś rozmawia. Rozróżniasz i jedno, i drugie, i trzecie, to znaczy, że istnieją granice tych postrzegań. Jeżeli dokładnie prześledzić proces zasypiania, to w pewnym momencie, kiedy już prawie zasnąłeś, możesz zauważyć zadziwiające zjawisko: granice między postrzeganiami zniknęły, i już nie ma szumu oceanu, głosów ludzi i dźwięku wody w łazience – istnieje jedno postrzeganie, w którym nie ma granic – siatka mRŚ została zrzucona, mRŚ została zatrzymana, i kiedy całkowicie zasypiasz, to pojawiają się już nowe rozróżnienia, charakterystyczne dla świata marzeń sennych.

Momenty połączenia zbyt krókie – maksymalnie kilka sekund, oprócz tego możesz jedynie jeden raz na sto zasnąć tak, żeby udało się zasnąć nie nagle, a stopniowo, i poczuć tę chwilę. Dlatego warto jest zastosować praktykę wielokrotnego zasypiania – kładziesz się spać, a Twój partner/partnerka budzi Cię kilka sekund po tym, jak zasnąłeś (moment zasypiania można określić dzięki charakterystycznej zmianie oddechu). W rezultacie podczas jednego wieczoru możesz przeżyć kilkadziesiąt sekund połączenia, tym samym zapamiętując «smak» wolności od mRŚ.

 

04-02) Każdy człowiek w każdej chwili dokładnie wie, że on się nazywa tak i tak, jego rodzice nazywają się tak i tak, uczy się on w takiej a takiej szkole, i jego znajomi nazywają się tak i tak, ma on tyle i tyle lat, znajduje się tu i tu, przed nim stoją takie a takie wezwania, tacy a tacy ludzie oczekują od niego tego i tego i tak dalej - ogromna, chaotyczna kula informacji, wywołująca narzucający się, paranoidalny wewnętrzny dialog, podsycający NT, tworzący mechaniczną mapę świata. Przy tym jedynie znikoma część tych informacji jest ciekawa i pożądana. Chcę pamiętać o radosnych pragnieniach, bieżących badaniach i tak dalej, ale po co teraz pamiętać – w jakim mieście i kraju się znajduję, ile mam lat i jak mają na imię moi sąsiedzi? Te informacje bedą przydatne wtedy, kiedy będą potrzebne, ale po co ciągle o tym pamiętać?

Przypomnij sobie, jak czasem chciałeś coś sobie przypomnieć, ale nic z tego nie wychodziło i spróbuj wywołać ten stan. Zadaj sobie pytanie «jak mam na imię» i spróbuj doświadczyć stanu niemożności przypomnienia sobie tego. Jak zwykle, wyda się to być prawie niemożliwym, ale dzięki treningom osiągniesz trwałe rezultaty. Zrób z tego formalną praktykę – wywołuj zapominanie imienia każde 15 sekund w ciągu wybranego odcinka czasu i odnotowuj stopień swojego zapominania na skali od 1 do 10.

Praktyka zapominania wzmocni pamięć, zamieni z automatycznego zbieracza wszelkich śmieci w giętkie narzędzie.

Osiągnięte nawyki można wykorzystać w praktyce wywoływania oświeconych obrazówOśO»). Rezonujące z OśP obrazy można skomponować w jeden wspólny obraz i wykorzystać go jako mocny oświecony czynnik. Na przykład:

*) małe rosyjskie miasteczko – jedno wśród tysiąca niezauważalnych maleńkich miasteczek. Ciepła sucha jesień, cichy park, opadnięte liście, zakurzona droga, wzdłuż której stoją ławeczki. Gdzie niegdzie siedzą staruszki, czasem przychodzą młode mamy z wózkami i z małymi dziećmi. Na jednej z ławeczek siedzę ja i podszywam się pod staruszka w wieku 70 lat – odzież, ruchy, mimika – wszystko wskazuje na to, że jestem staruszkiem, prawie pozbawionym umysłu, głuchym, w połowie ślepym. Czasem mijają mnie dzieciaki, ale jestem dla nich jak zaschnięte drzewo, mebel, one nawet nie będą potrafiły sobie przypomnieć, że tu siedziałem. Nieprzerwanie przeżywam ekstatyczne OśP, odkrywam nowe, zajmuje się praktyką, zabierającą mnie w niekończącą się podróż. Nikogo nie obchodzę, nikt ode mnie niczego nie oczekuje i nikt mnie nawet nie zauważa. Świat całkowicie mnie wypluł, spruchniały, prawie martwy staruszek nie wzbudza żadnego zainteresowania i nie jest nikomu potrzebny. Nie ma potrzeby wywierania na kimś wrażenia, ponieważ jest ono jedno i już istnieje – prawie martwy stary pień. Mogę, nie rozpraszając się, całkowicie oddać się swojej praktyce i podróżować w niesamowitych przeżyciach.

Z takim obrazem kojarzy mi się wyraźne postanowienie, oczekiwanie, zwycięztwo, radość walki. Ale jeżeli «przypomnę sobie», że ja – to młody chłopak, podróżujący po Himalajach, to jak dziwne to by się nie wydało, OśP staną się słabsze.

Im bardziej konkretny jest OśO, tym łatwiej jest go utrzymywać, skojarzyć z OśP. Pamięć zwykłego człowieka, jego zdolność wyobrażania niesamowicie słabe, i dopóki nie zaczniesz jej rozwijać, nie stanie się ona poważnym narzędziem w praktyce. Wymienię niektóre ćwiczenia, rozwijające pamięć oraz wyobraźnię:

1) gra w «durnia» 5x5 w pamięci (grają dwoje – w kwadracie 5x5 pośrodku piszemy słowo składające się z 5 liter. Gracze po kolei dopisują literę do już istniejących, aby wyszło maksymalnie długie słowo, czytane obojętnie jak, byle nie ukośnie. Wygrywa osoba, u której końcowa suma liter jest większa).

2) gra w trzywymiarowego «durnia» 3x3 w pamięci

3) gra w szachy

4) gra w szachy w pamięci

5) dokładne zapamiętywanie obiektów.

 Jeżeli wyobrażam sobie łąkę bez wcześniejszego przygotowania, to jej obraz będzie bardzo rozmazany – wyobrażany krzak będzie nieokreśloną zieloną płamą i niczym więcej. Dlatego znalazłem rzeczywisty krzak i dokładnie go zbadałem, zapamiętałem w szczegółach, po czym ogólny obraz stał się bardziej trwały, jego rezonans z OśP się umocnił.

Aby zapamiętać taki skomplikowany obiekt, jak krzak, należy zastosować analizę – podzielić go na umowne części składowe, oznaczyć je.

Opis krzaka jodły, który umieściłem w swoim OśO, zaczyna się następująco:

Pierwsza gałęź: idzie pionowo do góry; jej rozmiar jest nieco większy od rozmiaru dłoni; w kształcie oka, pośrodku - «język», rozwinięty wlewo, wystaje do przodu; «pióro» zaczyna się wyżej od języka, sterczy z tyłu.

Druga gałęź: zaczyna się w tym samym miejscu co pierwsza; idzie od pierwszej wprawo do góry pod kątem 30 stopni; w kształcie wąskiego oka; na dole – dwa «ucha», lewe i prawe, lewe zachodzi od tyłu za pierwszą gałęź i nakłada się na nią tak, że odnosi się wrażenie, że jest ono częścią pierwszej gałęzi; u lewego ucha końcówka i jeszcze dwie końcówki obok w kątach trójkąta są zaschnięte; u góry – płaski czteropoziomowy język z piórem; u podnóża – małe kropelki smoły; trójka liści z prawej strony – od razu pod językiem, jest ułożona w kształcie schodów; liść z prawej strony naprzeciwko środkowego stopnia jest trochę wygięty do tyłu.

I tak dalej. Łącznie w krzaku jest 40 gałęzi. Oprócz tego dzielę krzak na wielkie bloki i robię ich ogólny opis – najpierw z grubsza, a potem, kiedy zapamiętam wszystko jako całość, mogę powracać i dalej wdawać się w szczegóły. Każdy termin ma określone znaczenie – na przykład «pióro» - to liść, który sterczy prostopadle do płaszczyzny, w której leżą pozostałe «liście» jodły; «ucho» - to liść, mający długość ponad 2 razy większą, niż sąsiadujące liście; «język» - to końcowe liście gałęzi, które wszystkie razem leżą w płaszczyźnie, prostopadłej do płaszczyzny początku gałęzi, i tak dalej. Kiedy przypominam sobie krzak, to stopniowo «oglądam» go od góry do dołu, na głos powtarzając jego wygląd (mój pomocnik może śledzić tekst i sprawdzać czy wszystko sobie przypomniałem), przy tym nie zapamiętując tekstu opisu, a «oglądając» krzak w wyobraźni, tak jakby poruszając światłem latarki. W miarę tego jak sukcesywnie przypominam sobie krzak, zauważam, że «obszar widzenia» się poszerza - «światło latarki» staje się szersze, zaczynam widzieć całą gałęź od razu, a nie w kawałkach. A potem «widzę» od razu dwie gałęzie i tak dalej. W rezultacie, kiedy w OśO wyobrażam sobie dany krzak, to cały obraz się znacznie ożywia, zwłaszcza jeżeli darzę ten krzak sympatią, a właśnie takie obiekty radzę wstawiać w swój OśO – rezonujące z OśP.

Następnie wybieram ławeczkę, opisuję i zapamiętuję w taki sam sposób, i tak dalej. Początkowo, praca idzie bardzo wolno, jednak sztuka wychwytywania i wywoływania obrazów się udoskonala.

Podczas świadomego śnienia mogę wywołać postrzeganie tej łąki i znajdować się na niej, co pozwoli łatwo wskoczyć w OśP i przeżyć ciekawe doświadczenie.